W czasie sierpniowych protestów, w których decydowały się losy Polski w 1980 r. w małym mazurskim mieście w województwie suwalskim doszło do niecodziennego zdarzenia. Otóż późną nocą z 29 na 30 sierpnia w bazie PKS w Olecku, ktoś dokonał aktu wandalizmu, przebijając koła niemal we wszystkich znajdujących się tam pojazdach – w 17 autobusach i 12 ciężarówkach zaparkowanych na terenie placówki. Nikt nic nie zauważył, mimo że teren był (prawie) ogrodzony, częściowo oświetlony, a mienia pilnowała dozorczyni Krystyna Stankiewicz. Szkoda w mieniu zakładu została wyceniona na ponad 28 tys. zł. Składały się na nią zniszczone 82 koła z dętkami, niezrealizowane kursy, a także dodatkowa praca personelu mechanicznego i kierowców PKS przy remoncie aut. Tej samej nocy przebito także dwa koła w samochodzie osobowym marki Skoda–Oktawia zaparkowanym przy Placu Wolności 27, a należącym do Jana Górskiego funkcjonariusza Wydziału Paszportów SB KW MO  w Suwałkach, służącego w Referacie Paszportów w Komisariacie MO w Olecku. Mechanizm we wszystkich wypadkach był identyczny. Opony przebito wąskim, ostrym narzędziem, nacinając gumę z boku koła.

Placówka Terenowa PKS w Olecku.

Fot. 1. Widok Placówki Terenowej PKS od strony ul. Słowackiego wraz z bramą wjazdową.

Placówka Terenowa PKS w Olecku.

Fot. 2. Widok Placówki Terenowej PKS w Olecku od strony miejskiej targowicy.

Placówka Terenowa PKS w Olecku.

Fot. 3. Pojazdy stojące przy warsztacie na terenie bazy PKS.

Placówka Terenowa PKS w Olecku.

Fot. 4. Pojazdy stojące przy płocie od strony miejskiej targowicy.

Sprawę odkrył jeden z kierowców, który przyszedł przygotować autobus do pierwszego porannego kursu, jeszcze przed godziną 4 rano. Kiedy podszedł do swojego pojazdu okazało się, że wszystkie koła są bez powietrza. Wrócił więc do dyspozytorni i wziął dokumenty oraz kluczyki do drugiego pojazdu. Ale i ten okazał się niesprawny. Szybko ustalono, że żaden z autobusów nie może wyjechać w trasę, bo w ich kołach brak powietrza. Telefonicznie poinformowano więc kierownika placówki Ryszarda Essela, a ten podjął decyzję o natychmiastowym ściągnięciu mechaników i kierowców PKS do zakładu celem usunięcia awarii, co uskuteczniano przez cały dzień. Na przystankach czekali już podróżni, w znacznej części mieszkańcy Olecka i okolicznych miejscowości, którzy jak zawsze zdążali do pracy. Lotem błyskawicy miasto obiegła wiadomość o „ataku” na PKS i uziemieniu autobusów. Dopatrywano się nawet pobudek politycznych i przygotowań do strajków. Warto w tym miejscu pamiętać, że w całej Polsce pod koniec sierpnia 1980 r. trwały już od kilku tygodni protesty. W dużych miastach jak Lublin, Gdańsk czy Szczecin zadziałał ten sam mechanizm zastosowany przez opozycję. Najpierw strajkować zaczynali pracownicy publicznego transportu, paraliżując komunikację w aglomeracjach, a później fala strajków rozlewała się na całe miasto. Dlatego w Olecku na miejsce niemal natychmiast ściągnięto funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa, meldując o wypadkach do Komendy Wojewódzkiej MO w Suwałkach. Pierwsi funkcjonariusze z Olecka dotarli do bazy po godzinie 5 rano. Później dojechał jeszcze prokurator, aby nadzorować czynności śledcze i zabezpieczenie dowodów oraz ekipa esbecko-milicyjna z Suwałk. Do Olecka ściągnięto psa tropiącego z przewodnikiem oraz funkcjonariuszy pionu dochodzeniowo-śledczego milicji, którzy zabezpieczyli na placu odciski butów – tenisówek lub trampek. Rozpoczęło się śledztwo, a SB otworzyło Sprawę Operacyjnego Rozpracowania o krypt. „Szydło”. Przydzielono ją funkcjonariuszom suwalskiego Wydziału IIIA Komendy Wojewódzkiej MO. Ten pion SB odpowiadał za tzw. „ochronę operacyjną przemysłu”, ale realizował cały szereg działań przeciwko opozycji demokratycznej, której przedstawiciele zatrudnieni byli w zakładach przemysłowych, w tym w transporcie. Jednocześnie powołana została specjalna grupa operacyjno-śledcza pod kierunkiem ppłk. Lecha Zomerfelda – naczelnika Wydziału Śledczego SB w KW MO w Suwałkach. W pracy wspierali go kpt. Czesław Okuniewski zastępca naczelnika Wydziału III A w Suwałkach oraz na miejscu ppor. Czesław Pietruszewski zastępca kierownika Komisariatu MO w Olecku.

Posesja sąsiadująca z Placówką Terenową PKS w Olecku.

Fot. 5. Widok posesji ob. Jastrzębskiego od strony Placówki Terenowej PKS.

Uszkodzone pojazdy na terenie Placówki Terenowej PKS w Olecku.

Fot. 6. Uszkodzone pojazdy na terenie bazy PKS.

Uszkodzone pojazdy na terenie Placówki Terenowej PKS w Olecku.

Fot. 7. Uszkodzone pojazdy na terenie bazy PKS.

Uszkodzony pojazd na terenie Placówki Terenowej PKS w Olecku.

Fot. 8. Uszkodzony autobus na terenie bazy PKS.

SB przystąpiło do analizy sytuacji. Ustalono, że placówka PKS w Olecku posiada bazę u zbiegu ulic Kościuszki i Słowackiego w bezpośrednim sąsiedztwie miejskiej targowicy. W trakcie aktu wandalizmu teren nie był w pełni ogrodzony, bo akurat wymieniano siatkę w ogrodzeniu. Nie paliły się też wszystkie lampy oświetleniowe. Ustalono, że zakład zatrudniał 77 pracowników. Kierował nim wspomniany już Ryszard Essel i zatrudnionych było 15 pracowników umysłowych, 15 pracowników obsługi (mechanicy, sprzątaczki, palacze), 25 kierowców aut ciężarowych, 19 kierowców autobusów i 3 dozorców. Na stanie zakładu było 18 autobusów, 25 samochodów ciężarowych oraz 10 przyczep. W zakładowej organizacji partyjnej PZPR zrzeszonych było 12 członków a sekretarzem zakładowym był brygadzista stacji obsługi Józef Romanowski. Przewodniczącym Rady Zakładowej (czyli koncesjonowanych „związków zawodowych”) był mistrz stacji obsługi Józef Dziemian. Bardzo szybko ustalono, że w placówce atmosfera między pracownikami a kierownikiem jest napięta, głównie z powodu twardej ręki szefa. Część z pracowników odeszła z powodu konfliktu z przełożonym. Analiza ich udziału w pocięciu opon z powodu osobistej zemsty została jednak przez śledczych odrzucona po ustaleniu alibi każdego z nich.

Dok. 1. Szkic ogólny miejsca uszkodzenia kół samochodów ciężarowych i autobusów zaparkowanych w obrębie Placówki Terenowej PKS w Olecku.

Podobnie szybko zweryfikowano potencjalne akty zemsty w stosunku do funkcjonariusza SB Jana Górskiego, które dotyczyłyby wstrzymania wyjazdów zagranicznych dla mieszkańców Olecka i okolic. Wszystkie osoby, którym odmówiono paszportu miały wyjaśnienie lub świadków na swoje nocne aktywności w dniu przebicia opon. W sumie dobry trop łączący obie sprawy nie pomógł w wyjaśnieniu tego co zdarzyło się w PKS.

Na podstawie zebranych materiałów próbowano analizować więc kilka innych scenariuszy wandalizmu. Najbardziej poważnie potraktowano Stanisława Jastrzębskiego, który posiadał poważny konflikt z kierownictwem PKS. Poszło o budowę bazy i podniesienie gruntu w sposób, który doprowadził do regularnego zalewania nieodległej posesji Jastrzębskiego z terenu bazy. W tym nieczystościami, paliwem i smarami. Próba rozstrzygnięcia sądowego zawiodła i Jastrzębski został z niczym. Stąd stał się jednym z głównych podejrzanych. Rewizja przeprowadzona w jego domu ujawniła scyzoryk techniczny, który idealnie pasował do narzędzia „zbrodni” dokonanej na oponach autobusów i ciężarówek należących do PKS. Ale nawet jego aresztowanie wraz z kompanami z prywatnej ekipy budowlanej i zamknięcie w oleckim areszcie MO nie przyniosło żadnego efektu. Mężczyźni milczeli lub twierdzili, że nie mają nic wspólnego ze zniszczeniem samochodów. Nawet ich obserwacja po opuszczeniu komisariatu nie przybliżyła śledczych do rozwikłania zagadki.

Inny trop zaprowadził funkcjonariuszy bezpieki za psem milicyjnym pod budynek przy ul. Kasprowicza. Tutaj mieszkali małoletni uczniowie ZST w Olecku i Augustowie – piętnastoletni Tomasz Bogdan i siedemnastoletni Mirosław Panuszko. Buty sportowe obu porównano ze śladami zabezpieczonymi na bazie w Wydziale Kryminalistyki KW MO w Białymstoku. But Mirosława Panuszki mógł odpowiadać śladom, ale brak znaków szczególnych nie pozwolił powiązać go z aktem wandalizmu. Tym bardziej, że młodzieńcy trzymali się dzielnie i żaden z nich nie przyznał się do czegokolwiek.

Uszkodzony pojazd na terenie Placówki Terenowej PKS w Olecku.

Fot. 9. Uszkodzony pojazd na terenie bazy PKS.

Uszkodzony pojazd na terenie Placówki Terenowej PKS w Olecku.

Fot. 10. Uszkodzony pojazd na terenie bazy PKS.

Uszkodzone pojazdy na terenie Placówki Terenowej PKS w Olecku.

Fot. 11. Uszkodzone pojazdy na terenie bazy PKS.

Ślad podeszwy buta zabezpieczony na terenie bazy PKS w Olecku.

Fot. 12. Ślad podeszwy buta zabezpieczony na terenie bazy PKS.

W desperacji sięgnięto po kartotekę Komisariatu MO w Olecku i wybrano osoby, które ze względu na wcześniejsze przestępstwa były notowane. Wybrano osoby, które dopuściły się wandalizmu, względnie bezrobotne, nadużywające alkoholu lub uczęszczające do lokali rozrywkowych. Szukano powiązań z bazą PKS, choćby tak ulotnych, jak wieczorny powrót do domu obok placówki w nocy z 29 na 30 sierpnia. Mimo kilku rozmów operacyjnych z wykorzystaniem lokalnych agentów SB – tajnego współpracownika ps. „Randal”, tajnego współpracownika ps. „Sage” i kontaktu operacyjnego o inicjałach „E.C.” nie udało się znaleźć żadnego punktu zaczepienia. Sami młodzi ludzie w trakcie przesłuchań zmieniali zeznania, kłamali i wymyślali niestworzone historie. Nie potwierdziła się też żadna z plotek o ich udziale w niszczeniu opon, czy o wyrzucaniu noża do jeziora. Tym samym SB wykorzystała wszystkie posiadane tropy. Bezskutecznie!

Zmiany w pracy Służby Bezpieczeństwa jakie przeprowadzono centralnie w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych na przełomie 1980 i 1981 r. doprowadziły do tego, że Sprawę Operacyjnego Rozpracowania krypt. „Szydło”, decyzją komendanta wojewódzkiego MO w Suwałkach, przekazano z Wydziału III A do Wydziału II SB. Ten pion przeciwdziałał w PRL działalności szpiegowskiej, czyli był cywilnym kontrwywiadem. Być może za decyzją stała racjonalna przesłanka, iż elementem pracy kontrwywiadu było zabezpieczenie międzynarodowego transportu, w tym transportu samochodowego. A może powód był bardziej trywialny i za zmianą przemawiały kwestie związane z olbrzymią liczbą spraw o charakterze politycznym związanym z opozycją demokratyczną i funkcjonariuszom SB z pionu III i III A po prostu brakowało rąk do pracy. Do pomocy wykorzystano więc pracowników SB z kontrwywiadu. W wypadku sprawy operacyjnej krypt. „Szydło” i tak było to bez celowe. Po kilku miesiącach nowi „gospodarze” sprawy podjęli decyzję o jej zakończeniu. Niemal w rocznicę incydentu, tj. 24 lipca 1981 r. zaniechano dalszych czynności operacyjnych. Za takim rozwiązaniem przemawiały – niska szkodliwość czynu, relatywnie niewielka wartość szkody, niewykrycie sprawców i… umorzenie śledztwa przez Prokuraturę Wojewódzką w Suwałkach już pół roku wcześniej. Aparat bezpieczeństwa przygotowywał się do nowych przedsięwzięć, jakie otrzymał zimą, dokładnie w grudniu 1981 r., kiedy wprowadzono stan wojenny. Ale to już zupełnie inna opowieść.

Dok. 2. Telefonogram Komisariatu MO w Olecku z 30 sierpnia 1980 r.

Dok. 3. Meldunek operacyjny Wydz. III A KW MO w Suwałkach z 30 sierpnia 1980 r.

Dok. 4. Wniosek o powołanie grupy operacyjno-śledczej z 4 września 1980 r.

Dok. 5. Notatka służbowa z 23 lipca 1981 r.

Dok. 6. Postanowienie o umorzeniu śledztwa z 30 grudnia 1980 r.

Dok. 7. Wniosek o zaniechanie SOR krypt. „Szydło” z 24 lipca 1981 r.

Prezentowane fotografie i dokumenty pochodzą z Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Białymstoku.

Visited 686 times, 1 visit(s) today