W tym roku mija dokładnie trzydzieści lat od rozwiązania w 1990 r. Służby Bezpieczeństwa. Choć od tamtej pory minęły już trzy dekady, a od dwudziestu lat dokumenty wytworzone przez komunistyczne organa bezpieczeństwa państwa są gromadzone, opracowywane i udostępniane osobom uprawnionym (w tym dziennikarzom i naukowcom) w poszczególnych archiwach Instytutu Pamięci Narodowej na terenie kraju, wiele źródeł i zagadnień w dalszym ciągu oczekuje na opracowanie i publikację. Mając na uwadze postępujący upływ czasu, a co za tym idzie śmierć osób przeciwko którym funkcjonariusze prowadzili działania operacyjne, podjęliśmy starania w kierunku zwiększenia częstotliwości publikacji na stronie Z archiwum „O” materiałów wytworzonych przez funkcjonariuszy bezpieki z terenu powiatu oleckiego. W szczególności będą to materiały operacyjne, ale nie zabraknie również dokumentów o charakterze administracyjnym i personalnym. Mamy nadzieje, że w przyszłości, osoby przedstawione w dokumentach zdecydują się zabrać głos i podzielą się wiedzą na temat minionych wydarzeń, których byli bezpośrednimi uczestnikami.

Wraz z wprowadzeniem 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego na terytorium Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, zawieszona została działalność związków zawodowych i organizacji społecznych, w tym również zrzeszającego blisko dziesięć milionów obywateli Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Tylko pierwszej nocy, w ramach przeprowadzonej operacji o kryptonimie „Jodła”, zatrzymano kilka tysięcy osób - zarówno działaczy Związku, jak i innych niezależnych organizacji społeczno-politycznych. Taki stan rzeczy nie doprowadził bynajmniej do całkowitego przerwania ich dotychczasowej aktywności, zwłaszcza „Solidarności”, która rozpoczęła stopniowe tworzenie struktur podziemnych, organizowała protesty i tajne spotkania, drukowała i kolportowała pisma oraz ulotki.

Powyższym działaniom przeciwdziałała Służba Bezpieczeństwa prowadząc szeroko zakrojone czynności operacyjne zmierzające do infiltracji funkcjonujących w podziemiu środowisk opozycyjnych. Do tego celu wykorzystywała osobowe źródła informacji, których zadaniem było pozyskiwanie informacji o aktywności członków poszczególnych grup, a z czasem także i internowanych, zwalnianych stopniowo z miejsc odosobnienia. W oparciu o uzyskane doniesienia SB wszczynała i prowadziła między innymi Sprawy Operacyjnego Sprawdzenia (SOS), czy Sprawy Operacyjnego Rozpracowania (SOR), jak również kontrolowała w ramach Kwestionariuszy Ewidencyjnych (KE) osoby, które w przeszłości były karane lub podejrzewane o prowadzenie antysystemowej działalności. I choć w latach 1989-1990 funkcjonariusze SB w całym kraju prowadzili wielomiesięczną akcję „brakowania” akt, polegającą na metodycznym niszczeniu kluczowej z punktu widzenia bezpieki bieżącej i archiwalnej dokumentacji operacyjnej, nie wszystkie materiały tego rodzaju zostały zniszczone. Akta, które przetrwały ten proces i nie zostały sprywatyzowane przez funkcjonariuszy SB, są obecnie w większości przechowywane w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej. Stanowią swoiste świadectwo działań podejmowanych przez SB względem poszczególnych osób i środowisk.

Spośród zachowanych akt o charakterze operacyjnym, zakładanych i prowadzonych przez oleckich funkcjonariuszy, jaką pierwszą zdecydowaliśmy się przedstawić sprawę, realizowaną w celu operacyjnej kontroli działalności właściciela Rzemieślniczego Zakładu Budowlanego Zdzisława Bereśniewicza. Kwestionariusz Ewidencyjny krypt. „Zdun”, w ramach którego inwigilowano oleckiego przedsiębiorcę, został założony przez inspektora Grupy V Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Olecku chor. Jana Górskiego, na podstawie wniosku z 8 października 1984 r. Jak wynika z informacji zawartych w zatwierdzonym przez Zastępcę Szefa RUSW ds. SB kpt. Witolda Pyrę dokumencie, Zdzisław Jan Bereśniewicz urodził się 20 kwietnia 1949 r. w Olecku. Posiadał wykształcenie średnie techniczne i z zawodu był murarzem, zrzeszonym w Cechu Rzemiosł Różnych. Do żadnej partii ani organizacji nie należał, nie był karany, nigdy wcześniej nie podlegał operacyjnemu rozpracowywaniu. Przez funkcjonariusza oleckiej bezpieki został określony jako jeden z aktywniejszych członków „Solidarności”, „znany ze swoich antysocjalistycznych przekonań”, a posiadający „cechy przywódcy nieformalnego” był zarazem postrzegany jako osoba „zdolna do prowadzenia działalności antypaństwowej”. Przy ocenie stanu zagrożenia stwarzanego przez figuranta KE krypt. „Zdun”, nie bez znaczenia była wiedza operacyjna, jaką dysponowała Służba Bezpieczeństwa o potencjalnych kontaktach Zdzisława Bereśniewicza z byłym przewodniczącym NSZZ „Solidarność” Regionu „Pojezierze” - Lechem Biegalskim oraz relacje rodzinne i służbowe utrzymywane z internowanym za działalność opozycyjną bratem Andrzejem Bereśniewiczem.

Kontrolę oleckiego przedsiębiorcy realizowano w oparciu o Plan przedsięwzięć operacyjnych do kwestionariusza ewidencyjnego Nr 4610 przygotowany na początku października 1984 r. przez chor. Jana Górskiego. Zakładał on szereg przedsięwzięć ujętych w czterech punktach, ukierunkowanych przede wszystkim na ustalenie rodzaju i charakteru kontaktów figuranta w miejscu pracy i zamieszkania, w tym kontaktów z internowanymi z Olecka, gotowości do podjęcia działalności związkowej w przyszłości, stopnia realizacji obowiązków służbowych względem Cechu Rzemiosł Różnych, a nawet możliwości utrzymywania relacji z figurantem w celu wpłynięcia na zmianę jego postawy oraz ewentualnego pozyskania do operacyjnego wykorzystania.

W rozpracowywaniu Zdzisława Bereśniewicza poza osobowym źródłem informacji o ps. „Wędkarz”, uczestniczyli w charakterze doraźnym tajni współpracownicy o ps. „Michał”, „Cichy”, „Waldek”, kontakt operacyjny „P.T.” oraz kontakt służbowy „P.B.”, a korespondencja trafiająca pod adres zamieszkania mogła, w zależności od potrzeb, podlegać okresowej perlustracji. W trakcie prowadzenia operacyjnej kontroli figuranta, osoby współpracujące ze Służbą Bezpieczeństwa, przekazywały pojedyncze informacje z życia zawodowego i prywatnego przedsiębiorcy. Wiedza, którą dysponowała SB, byłaby zapewne bardziej szczegółowa, gdyby nie ostrożność i powściągliwość Zdzisława Bereśniewicza w prowadzeniu rozmów na tematy inne, niż te związane z kwestami zawodowymi. Postawę tę prezentował nie tylko względem zleceniodawców, pracowników, sąsiadów, ale również podczas wymuszonych przez chor. Jana Górskiego rozmów - zarówno po wezwaniu do siedziby RUSW w Olecku w charakterze świadka w dniu 5 listopada 1985 r., jak i kolejnej profilaktyczno-ostrzegawczej w październiku 1986 r.

Kontrola operacyjna Zdzisława Bereśniewicza w ramach KE krypt. „Zdun” prowadzona była nieprzerwanie przez ponad dwa lata. Została zakończona pod koniec listopada 1986 r. na wniosek st. chor. Jana Górskiego. Decyzję tę formalnie zatwierdził dopiero w listopadzie 1988 r. Zastępca Szefa RUSW ds. SB w Olecku mjr Czesław Micewicz. Jako powód wskazano zaniechanie przez figuranta „wrogiej działalności”, a zgromadzone materiały przekazano do archiwum Wydziału Zabezpieczenia Operacyjnego Sekcji „C” Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Suwałkach.

Z analizy zachowanych dokumentów, przechowywanych obecnie w Archiwum IPN w Białymstoku, wynika jednoznacznie, że Służba Bezpieczeństwa działalnością właściciela zakładu budowlanego interesowała się już znacznie wcześniej. Bazując na pozyskanych drogą operacyjną informacjach, wskazujących na „gromadzenie przez w/w chemicznych środków obezwładniających oraz poszukiwaniu możliwości zakupu broni palnej”, dokonała 15 grudnia 1983 r. przeszukania budynku mieszkalnego, podczas którego zakwestionowała niewielką ilość białej broni (szable, bagnety, kordziki) wraz z zabytkową bronią strzelecką z okresu powstania styczniowego. Ostatecznie po miesiącach oczekiwania militaria te zostały zwrócone prawowitemu właścicielowi, któremu nie postawiono jakichkolwiek zarzutów z tytułu ich nabycia i posiadania.

Co warte odnotowania, w trzy miesiące po przeszukaniu, w nocy z 17 na 18 marca 1984 r. pod nieobecność oleckiego kolekcjonera, doszło do włamania i kradzieży zbiorów numizmatycznych o wartości 913 tyś. zł, z których tylko część udało się odzyskać w późniejszym terminie. Otwartym pozostaje pytanie, w jaki sposób włamywacze uzyskali informacje o kolekcji monet, miejscu ich przechowywania w budynku oraz terminie wyjazdu na urlop ich właściciela? Czy był to zwyczajny zbieg okoliczności, czy być może złodziejom udzielił „wskazówek”, któryś z funkcjonariuszy biorących udział w przeszukaniu lub mających dostęp do informacji uzyskanych w trakcie prowadzonych czynności służbowych?

Prezentowane dokumenty pochodzą z Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Białymstoku.